Solidarność

12.06.2019 aktualizacja 13.06.2019

W IPN spotkanie wokół książki o podziemnym dziennikarstwie

12 06 2019, Warszawa. Spotkanie w Przystanku Historia IPN poświęcone książce Jana Olaszka o podziemnym dziennikarstwie w latach osiemdziesiątych. Od lewej prof. Andrzej Friszke, dr Jan Olaszek, dr Łukasz Kamiński, Maciej Żuczkowski oraz dr Joanna Wawrzyniak. Źródło: IPN/A. Wierzchowska 12 06 2019, Warszawa. Spotkanie w Przystanku Historia IPN poświęcone książce Jana Olaszka o podziemnym dziennikarstwie w latach osiemdziesiątych. Od lewej prof. Andrzej Friszke, dr Jan Olaszek, dr Łukasz Kamiński, Maciej Żuczkowski oraz dr Joanna Wawrzyniak. Źródło: IPN/A. Wierzchowska

W warszawskim Przystanku Historia Centrum Edukacyjnym IPN im. Janusza Kurtyki odbyło się spotkanie promocyjne książki Jana Olaszka poświęconej podziemnemu dziennikarstwu w latach osiemdziesiątych. W dyskusji uczestniczyli prof. Andrzej Friszke, dr Łukasz Kamiński oraz dr Joanna Wawrzyniak. Dyskusję poprowadził Maciej Żuczkowski.

Książka Jana Olaszka „Podziemne dziennikarstwo. Funkcjonowanie głównych pism informacyjnych podziemnej +Solidarności+ w Warszawie w latach 1981–1989” przedstawia historię siedmiu podziemnych pism informacyjno-publicystycznych: „CDN – Głosu Wolnego Robotnika”, „KOS-a”, „Przeglądu Wiadomości Agencyjnych”, „Tygodnika Mazowsze”, „Tygodnika Wojennego”, „Wiadomości” i „Woli”. 

Autor ich dzieje analizuje z różnych perspektyw; opisuje funkcjonowanie podziemnych redakcji, konspiracyjne systemy druku i kolportażu, politykę informacyjną pism, prowadzone na ich łamach dyskusje publicystyczne, działania aparatu bezpieczeństwa skierowane przeciwko ich twórcom oraz środowisko podziemnych dziennikarzy, drukarzy, kolporterów i ich współpracowników. Dzieje opisywanych środowisk osadzone są na tle historii niezależnego ruchu wydawniczego w PRL oraz dawniejszych tradycji wydawania konspiracyjnej prasy, a także zjawiska samizdatu w innych państwach bloku sowieckiego.

„Chciałem, aby była to książka o ludziach. Nie chodziło mi tylko o to, aby czytelnik przeczytał wyłącznie o tym, że Helena Łuczywo kierowała redakcją +Tygodnika Mazowsze+, a Czesław Bielecki był publicystą tego pisma. Chciałem, aby przez tę książkę poznać tych ludzi, dowiedzieć się o nich czegoś więcej. Chciałem, żeby czytelnik próbował wyobrazić sobie np. scenę, kiedy Bielecki kłóci się z Łuczywo o skróty w tekstach” – powiedział Jan Olaszek. 

Jak powiedziała podczas spotkania dr Joanna Wawrzyniak, „ta książka to fragment historii intelektualnej, historii polskiej inteligencji. Pokazuje, w jaki sposób ta intelektualna elita radziła sobie i jakie były formy jej ekspresji za pomocą podziemnej prasy. Jest też wskazaniem na próby stworzenia w podziemiu okrojonej sfery publicznej i wolnego słowa”. 

W czasie dyskusji paneliści zastanawiali się, jaki mógł był zasięg odbiorów prasy podziemnej. Jak wskazał dr Łukasz Kamiński, po latach nie jesteśmy w stanie odtworzyć liczby odbiorców prasy drugiego obiegu. 

„Pod pojęciem odbiorcy nie należy rozumieć tylko teoretycznych czytelników każdego egzemplarza. Trzeba pamiętać, że wiele z tych tekstów miało swoje drugie życie, kiedy trafiało do Wolnej Europy. Ten zasięg wzrastał nieprawdopodobnie, a w sytuacjach kryzysowych nawet milion osób zapoznało się z daną myślą, publicystyczną propozycją ideową” – powiedział historyk. 

Jak podkreślił Kamiński, „drugi obieg był jednocześnie krwiobiegiem opozycji. Można nawet zaryzykować daleko idące stwierdzenie, że trudno byłoby sobie wyobrazić opór w stanie wojennym czy generalnie w latach osiemdziesiątych bez drugiego obiegu. Powiedziałbym, że paradoksalnie w najmniejszym stopniu chodziło tutaj o wymianę informacji, choć to też było ważne, ale właśnie ta organizacyjna rola drugiego obiegu, konieczność budowania struktur, aby zbierać i kolportować informacje, zbierać środki, jest dzisiaj trudna do przecenienia. Istnienie drugiego obiegu wymuszało trwanie podstaw opozycji. To najważniejsza rola, jaką ogrywał drugi obieg dla przetrwania opozycji”. 

Historyk zauważył także,  że władze nie doceniły drugiego obiegu, a skala podziemnego dziennikarstwa przerastała możliwości Służby Bezpieczeństwa. 

„Skala drugiego obiegu, zaangażowanie tak wielu osób, jego różnorodność organizacyjna i ideowa sprawiały, że było to zjawisko nad którym nie dało się zapanować. Gdyby na pomoc SB przyszły STASI i KGB, byłyby co prawda w stanie ograniczyć ten drugi obieg, ale nie doprowadzić do jego likwidacji” – powiedział Kamiński.

Jak wskazał prof. Andrzej Friszke, prasa podziemna, zwłaszcza okresu stanu wojennego, jest kolejną odsłoną pewnego sposobu budowania struktur społecznych, politycznych w czasie stulecia polskiej historii. Tym samym nawiązuje ona do tradycji z lat dziewięćdziesiątych XIX w. i m.in. „Robotnika” wydawanego przez krąg Józefa Piłsudskiego, a następnie do konspiracyjnej prasy wydawanej w czasie II wojny światowej. W sytuacji wyłączenia wszystkich niepropagandowych środków informacji drugi obieg stanowił pierwszą wiedzę, która pozwala porozumiewać się, zorientować w sytuacji, kto został internowany.  

Prof. Friszke zwrócił też uwagę na to, że struktury drugiego obiegu były zdecentralizowane. „Jeżeli bezpieka wpadła na trop np. jakiejś drukarni albo wiedziała, kto jest w redakcji, mogła próbować te osoby namierzyć i aresztować, ale tylko ten jeden tytuł by ucierpiał, a inne nie, ponieważ prasa podziemna była zdecentralizowana. Świadomie zdecentralizowane były również redakcje i technika – kto inny redagował, a kto inny drukował. Jak wpadnie redakcja, to nie musi wpaść drukarnia i na odwrót. SB trudno było zatem zinfiltrować drugi obieg” – powiedział historyk.

 „Zastanawiając się, dlaczego funkcjonariusze SB ponieśli porażkę; powiedziałbym, że oni co prawda bardzo często w raportach lubili pisać, że lekceważą ten ruch, ale jeśli spojrzymy na kilka konkretnych dokumentów,   to one dobrze oddają problem filozofii myślenia o tym,  jak robi się politykę po stronie SB, a jak po stronie +Solidarności+. Oni byli właśnie scentralizowani, gdzie był jeden kierownik, który rzucał na kolejne odcinki swoich żołnierzy. Natomiast podziemie było oparte na zdecentralizowanych sieciach społecznych. Po drugie trzeba również powiedzieć, że ten ruch tworzyły elity polskiej inteligencji, które zazwyczaj znacznie przewyższali intelektualnie i horyzontalnie funkcjonariuszy SB” – wskazał dr Jan Olaszek.

Autor zwrócił także uwagę, że chociaż generalnie „bibuła” miała druk średniej jakości, to niektóre tytuły prasy podziemnej pod względem technicznym były bardzo dobrej jakości, a nawet wyprzedzały pod względem jakości druku niektóre z tytułów oficjalnego obiegu. 

Książka Jana Olaszka pt. „Podziemne dziennikarstwo. Funkcjonowanie głównych pism informacyjnych podziemnej +Solidarności+ w Warszawie w latach 1981–1989” ukazała się nakładem Instytutu Pamięci Narodowej, w serii „Monografie”: tom 134.

Anna Kruszyńska (PAP)
akr/ skp /
 

Wszelkie materiały (w szczególności depesze agencyjne, zdjęcia, grafiki, filmy) zamieszczone w niniejszym Portalu chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Materiały te mogą być wykorzystywane wyłącznie na postawie stosownych umów licencyjnych. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników Portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, bez ważnej umowy licencyjnej jest zabronione.
Do góry

Walka
o niepodległość
1914-1918

II Rzeczpospolita

II Wojna
Światowa

PRL